Nowe miejsce: MG eat

1
Monika Kucia aktualizacja 2011-06-10

Zamiast kawiarni Pod Kaktusami na Chmielnej mamy teraz jadłodajnię sygnowaną przez Magdę Gessler. Jest tu kolorowo i ładnie. Dania otrzymuje się szybko, można też nasycić nimi oczy – większość jest wystawiona na widok i pokuszenie gości.

Wyjątkowo dobrze prezentuje się specjalnie zaprojektowana zastawa „na wynos”, np. wdzięczne kubeczki w pastelowych barwach zawierające Froyo, czyli mrożony jogurt (od słów „frozen yoghurt”). Produkt ów wyjątkowo przypadł mi do gustu. Jest jedwabisty, lekki, przyjemnie chłodzi. Można zamówić go z polewą, np. truskawkową lub czekoladową (dopłata 1,50 zł) albo z posypką w postaci m.in. kruchych ciasteczek lub bezy (też 1,50 zł). Droższa jest wersja z owocami – za melona czy truskawki na jogurcie dopłacimy 2,50 zł.

W oszklonych witrynach piętrzą się kanapki z pieczywa wypiekanego we własnej piekarni, drożdżówki, kruche bezy i zbożowe muffiny. Po drugiej stronie mamy wybór napojów – jest i cola, i napoje bio – ale też batony i kisiel żurawinowy w gustownym opakowaniu. Wyraźnie MG eat ma się kojarzyć zdrowo, są tu bowiem chipsy z marchewki i z buraka. Ale obok nich położono Lay’sy.

Nie ma żywności eko, a z sezonem kojarzy się tylko część dań. Magda Gessler podczas otwarcia mówiła, że przecież żyjemy w rzeczywistości globalnej, więc większość produktów jest dostępnych przez cały rok. Wciąż stara się jednak trzymać poprawny „pion sezonowy”. Teraz w menu są chłodniki, sałaty, truskawki.

Zjadłam tu kanapkę Pikanteria z ciemnej bułki– w środku był kurczak smażony na ostro, mozzarella, sałata, pomidor, cebula i sos 1000 wysp (mała kosztuje 4,50 zł, duża 12 zł). Ze względu na intensywność sosu trudno było docenić pozostałe składniki. Zdecydowanie wygrała buła – świeża, puszysta i lekko chrupiąca z wierzchu.

Jeść możemy na miejscu. W dużej sali pomalowanej na zielono, do której wstawiono bielone meble, i której ozdobą jest naklejone na ścianę kolorowe drzewo z lusterkami. Siedzieć można także na zewnątrz w sporym ogródku. Obowiązuje samoobsługa.

Nazwa ma być internacjonalna, nośna. Z mojej znajomości języka angielskiego wynika, że poprawniej byłoby miejsce nazwać „MG eats”, ale być może MG to już nie tylko jedna osoba, a kulinarny koncern. MG eat ma być siecią. Kolejny lokal otwarty zostanie na Krakowskim Przedmieściu. Za tydzień z kolei otwarcie nowej polskiej restauracji sygnowanej nazwiskiem Magdy Gessler: Biała Gęś w miejscu Tradycji. Cóż, MG eat the rynek.

Zielono mi!

Jaśnie pan ogórek – ogórek, ogórek konserwowy, koper, czosnek, jogurt naturalny, szczypior, lód – 11 zł

Sałata, tofu, ogórek, marchewka, fasolka szparagowa, czerwona cebula, kiełki rzodkiewki, pestki dyni – 21 zł

Rachunek 33 zł

Zobacz, jak trafić do MG Eat

Jadłeś w MG Eat? Zostaw swoją opinię!


Wasze komentarze (1)

  1. kasklang, opublikowano: 2011-06-15

    Byłam, spróbowałam i na pewno wrócę. Lody jogurtowe, może ciut za mało w nich owoców ale bardzo mi smakowały. Kanapka z kurczakiem na ostro rewelacja:) a ciastko czekoladowe z orzeszkami (podkręcone alkoholem) super:) polecam na szybkie jedzonko, a wrócę tam na pewno i muszę spróbować zup:)

Musisz się zalogować, aby móc oceniać restauracje i komentować artykuły w serwisie Kulinarnik.pl.
Panel logowania znajdziesz tutaj.
Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta, możesz je założyć tutaj.