Najważniejszy jest tu wielki i piękny ogromny stół z wazonem pełnym na przykład bzów, przy którym siadają zarówno znajomi, jak i ludzie całkiem sobie obcy. Ta formuła działa niebywale integracyjnie. Nie tylko odnowiłam tu znajomość z kolegą ze studiów, ale i poznałam odwiedzających Warszawę Szwedów. Wieczorem stół jest podnoszony do góry, krzesła zmieniane są na barowe stołki a oświetlenie na bardziej nastrojowe – kafejka przekształca się w wine bar. Wino z własnego importu (Francja oczywiście) sprzedawane jest tu w karafkach lub na kieliszki (od 8 zł).
Równie ważny jak stół jest piec, w którym pieką się bagietki, chleby, croissanty, brioszki z wystającym „cyckiem”. Tutejszy chleb pieczony jest na własnym zakwasie levain ze skórek ekologicznych winogron. Dostaniemy m.in. chleb pełnoziarnisty (7 zł), bagietkę paryską (4 zł) czy pyszny chleb z orzechami i rodzynkami (7 zł).
Menu jest tu proste, raczej przekąskowe. Skomponowano zestawy śniadaniowe, np. najprostszy francuski (11 zł) z kawą i croissantem czy bardziej złożony z jajkiem (18 zł). Zamawiając ten zestaw, dostaniemy poza jajkiem (jedynka, np. na miękko) koszyk pieczywa, słoiki z domową konfiturą malinową, miodem i dwoma rodzajami czekoladowych kremów (z białej czekolady i z mlecznej z orzechami) oraz kawę, herbatę lub sok do wyboru. Co dziwne, nie dostaniemy talerza. Tu jednak postawiłabym granicę prostocie i postulowała jedzenie cieknących konfitur nie nad serwetką, a nad talerzem właśnie.
Spróbowałam tu poza tym rewelacyjnych kanapek – z solidnym kawałem rostbefu, roszponką i majonezem (8 zł) czy z szynką gotowaną, serem gruyere i musztardą Dijon (8 zł). Sekretem tych kanapek jest nie tylko chrupiące, pyszne pieczywo, ale i super jakości składniki. To proste zestawienia (np. ciepły kozi ser i miód rozmarynowy czy mozzarella z tapenadą, czyli pastą z oliwek), ale ich siłą jest świeżość i oryginalność produktów.
Wielką atrakcją Charlotte są słodycze – w życiu nie jadłam takiego eklera – był chrupiący, ale o wilgotnym spodzie, z lukrową polewą w kolorze różu i o cudownie truskawkowym smaku. Mały, ale idealny!
Charlotte idealnie wpisuje się w klimat Placu Zbawiciela. To miejsce bezpretensjonalne, skromne, proste, ale jednocześnie eleganckie. Przychodzi tu mnóstwo ludzi, słychać gwar, śmiechy – tętni tu kawiarniano-towarzyskie życie. Obsługa jest jeszcze nieco skołowana (ma do ogarnięcia także ogródek przy kolumnadzie), ale i tak atmosfera panuje tu niepowtarzalna. Pachnie bzem, pomarańczami i kawą. A przy wspólnym stole wszystko smakuje inaczej.
Podwieczorek:
Kanapka z łososiem wędzonym, gęstą śmietaną, koperkiem – 8 zł
Kanapka z serem Brie i świeżą figą – 8 zł
Granola z jogurtem – 8 zł
Rachunek: 24 zł


Wasze komentarze (0)
Panel logowania znajdziesz tutaj.
Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta, możesz je założyć tutaj.