Jeff’s

Adres: ul. Wołoska 12, Galeria Mokotów
Telefon: 22 825 16 50
Godziny otwarcia w tygodniu: pon.-czw. Od 10 do 24, pt. - od 10 do 1
Godziny otwarcia w weekend: sob. Od 10 do 1; nd. od 10 do 24
Promocje: drinks of the day, Happy Hour poniedziałek – czwartek (15.00 – 18.00) i niedziela od 18.00 do 22.00
Typ lokalu: restauracja
Typ kuchni: amerykańska
Cena za danie główne: od 20 do 40 zł, od 40 do 60 zł, powyżej 60 zł
Jeśli dane restauracji są nieaktualne, wyślij wiadomość pod adres kulinarnik@zw.com.pl.
7

Dodaj komentarz

Od redakcji

Jedni uważają,  że jedzenie kiepskie,  a obsługa fatalna; inni – że  “chyba się poprawiło”, a  steki są całkiem niezłe.

Wasze zdjęcia
Brak zdjęć, Twoje może być pierwsze! Dodaj
Wasze video
Brak filmów,
Twój może być pierwszy
Dodaj

Wasze komentarze (7)

    Musisz się zalogować, aby móc oceniać restauracje i komentować artykuły w serwisie Kulinarnik.pl.
    Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta, zarejestruj się.
    carrie

    aktywność:
    komentarze: 1

    2012-01-25 14:57:03

    Uwielbiam Jeffs'a. Za styl, sympatyczną (jeszcze na inną nie trafiłam) obsługę i za najlepsze steki w mieście. Próbowałam już chyba wszędzie, ale to do Jeffs'a zawsze wracam. Może nie jest to knajpa na miarę przewodnika Michelin, ale ma przyjemny nastrój i od lat służy jako fajne miejsce na wypad ze znajomymi :)

    ocena ogólna:
    jedzenie:
    obsługa:
    atmosfera:
    soyyo

    aktywność:

    2010-09-24 18:44:45

    Byłam raz, na tydzień przed porodem. Lokal spory, z ogródkiem z zabawkami dla dzieci. A jadłam coś z drobiu z cytrynowym sosem, hmm mam mieszane uczucia co do smaku, choć było świeże i ciepłe, miło podane. Co mnie urzekło? Kolba kukurydzy :) nie jadłam kukurydzy, nie przepadałam ani na ciepło ani na zimno, choć jak już się trafiła to zjadałam, ale coś mi się odmieniło i wiecie co? chyba wyciągnę niedługo swego faceta na tę kukurydzę - zgadnijcie czemu ;)

    ocena ogólna:
    jedzenie:
    obsługa:
    atmosfera:
    Joanna

    aktywność:

    2010-07-09 17:44:19

    Jak to się mówi: każda potwora znajdzie swego amatora….
    Jeżeli ktoś lubi takie amerykańskie jedzenie i ten typ lokalu to niech sobie tu przychodzi będzie łatwiej coś zjeść w Szwejku na przykład :)
    A wino tzw. domowe 100ml za 8 zl to chyba komuś się pomyliło….

    Swawolny

    aktywność:

    2010-06-02 22:08:25

    Dziwię się ludziom, którzy wydają krocie, żeby żreć wątpliwej jakości jedzenie w dodatku z prymitywną obsługą, która sprawia wrażenie jakby znalazła się za karę w tej knajpie. Nie polecam!!

    figa63

    aktywność:

    2010-05-31 11:00:17

    ale maja pyszne tosty z krewetkami szparagami , a stek z wołowiny tez nie pzoostawia nic do życzenia.
    Zreszta ostanio obsługa sie polepszyła.

    ocena ogólna:
    jedzenie:
    obsługa:
    atmosfera:
    Vava

    aktywność:

    2010-05-30 21:47:02

    Jedynym plusem tej restauracji, to nogi kelenrek i happy hours. Acz te ostatnie, to bez pomyślunku, bo po co mi dwie kawy? Przeca ta druga zdąży wystygnąć ;-)
    Jedzenie - delikatnie mówiąc kiepskie. Zapiekane piczearki, czy ziemniaki, powinny być przygotowywane bezpośrenio przed podaniem a tutaj wyraźnie czekały pod salamandrą od rana (mam nadzieję, że tego samego rana). Obsługa robi łaskę, że przyjmuje zamówinie. Na zamówione dinki trzeba czekać tak długo, że lepiej jest zamawiać następne w połowie poprzedniego... O ile oczywiście w tym czasie kelnerka zawdzi o naszą część sali... Zdecydowanie nie polecam!

    ocena ogólna:
    jedzenie:
    obsługa:
    atmosfera:
    Shigella

    aktywność:

    2010-05-29 12:58:21

    Wystrój nie różni się zbytnio od knajpy na Żwirki i Wigury; minusem jest upchanie ogromnej ilości stolików na małej przestrzeni. Wyjście z siedzeń w głębi wymaga skomplikowanych ćwiczeń gimnastycznych.
    Jedzenie moim zdaniem jest bliżej McDonalda niż restauracji - widać wyraźnie, że uprawiają tam raczej masówkę dla pracowników pobliskich biurowców. Drinki, które nam podano miały ceny akceptowalne jedynie w happy hours - nie zapłaciłabym za nie tyle, ile życzą sobie normalnie.
    Żeberka były upiornie tłuste i wysuszone zarazem - tak jakby upieczono je rano i trzymano w cieple do popołudnia. Frytki ociekaly tluszczem.
    Obsługa wydawała się znacznie bardziej pochłonięta konwersacją o nowych butach, niż zwracaniem uwagi na gości.
    Wśród okolicznych paśników Jeff's wyróżnia się oddzieleniem od reszty wydzieloną salą. Można tam od biedy zaprosić na szybki lunch jakiegoś gościa biznesowego, bo jest to jednak oczko wyżej niż KFC, jednak na uroczystą kolację wybrałabym Blue Cactusa.

    ocena ogólna:
    jedzenie:
    obsługa:
    atmosfera: