Churrasco do Landa
Adres: ul. Próżna 8
Telefon: 22 620 50 80
Godziny otwarcia w tygodniu: od 12
Godziny otwarcia w weekend: od 12
Typ lokalu: restauracja
Typ kuchni: brazylijska
Okazja: obiad rodzinny
Cena za danie główne: od 40 do 60 zł, powyżej 60 zł
Jeśli dane restauracji są nieaktualne, wyślij wiadomość pod adres kulinarnik@zw.com.pl.
3
Dodaj komentarz
Od redakcji
Mięso mięsem, jedni chwalą, inni ganią, ale czy jest na sali ktoś zadowolony z obsługi w Churrasco?


Wasze komentarze (3)
Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta, zarejestruj się.
aktywność:
Ja ma zupełnie odmienne wrażenia, może dlatego, że styl Churrasco jest właśnie trochę ludyczny, a ceny naprawdę niskie. Tym bardziej, że osoby mające zastrzeżenia do mięsa opiekanego na ruszcie, mają do wyboru 17 dań rybnych i 4 dania pn. "pasty". Otwartą kwestią pozostaje niestosowne zachowanie kelnera czy kelnerki. Zawsze jest kierownik, i nie zdarza się w większości wypadków, żeby nie przyznał racji gościowi.Churrasco zawsze słynęło z gościnności, ale wpadki się zdarzają. (bywalec)
aktywność:
Miałam okazję odwiedzić to miejsce w ramach kolacji firmowej. W dużym skrócie można powiedzieć, że to co ta restauracja serwuje to po prostu smażone mięso, w różnych postaciach. Nie jest to nic wykwintnego i podobny efekt osiągniemy sami, smażąc kiełbasę na patelni w domu. Z dodatkowych atrakcji wieczorowi towarzyszyły dowcipy kucharza (np. plastikowy pająk wyskakujący spod odkrywanego talerza). Z całego dowcipu najlepiej bawił się sam kucharz.
aktywność:
Restauracja Churasco do Landa reklamuje się szeroko, że jesz ile chcesz, że najlepszy warszawski grill, że tamto, ze owamto. Chociaż nagłówek angielskojęzycznej strony restauracji w internecie “The bast Warsaw grill” powinien mnie ostrzec…
Okazja była niezgorsza, towarzystwo doborowe, mieszane i wygłodniałe - w końcu można wreszcie zjeść tyle mięsa co sikorka, a w przypadku G. ze trzy razy więcej, więc od lekkiego śniadanka i symbolicznego lunchyku nikt nic nie miał w ustach - mięso, mięso!!! Za jedyne 49,90 w promocji. Jesz ile chcesz.
Knajpa położona jest w centrum, dwa kroki od PASTy, gdzie swa restaurację ma Kasia Figura, trzy kroki od kamienic na Próżnej, krok od metra - lokalizacja doskonała, wystrój przyjemny, co prawda zdzierają z ciebie płaszcz i wloką do szatni, za czym nie przepadam, ale obsługa skacze, ząbki szczerzy, francja-elegancja, braził, braził.
Siedliśmy, zaordynowaliśmy, czekamy na mięso. Czekamy, czekamy… czekamy….. wypiliśmy mojito…. piwo (chrzczone, ale to u nas w stolycy norma…) się skończyło….. Jest! Panowie na szpadkach roznoszą jeszcze skwierczące porcje, do tego ryż, bułeczki, pasta fasolowa i bar sałatkowy. Zaczęło się nieźle, kurczaczek, kiełbaska, nawet smaczne, chociaż za słone… ale żeberka? Czy ktoś tam na zapleczu kiedykolwiek widział właściwie podane żeberka? A jeśli widział, to czemu na miłość boską się tym nie kieruje? Otóż żeberka to NIE kości obdarte z mięsa połączone resztkami ścięgien i okraszone tłuszczem. Żeberka są mięsne i tylko takie kwalifikują się do podawania ludziom a nie psom. Chociaż mój śp. jamnik żeberkami z Churasco pewnie by wzgardził. No ale on znał się na kuchni.
No nic to. Mocno zawiedziona żeberkami czekałam na dalsze rewelacje kulinarne, ale one rychło się skończyły, co kelner obwieścił w niezwykle subtelny sposób, podtykając mianowicie biesiadnikom pod nos obskurną plastikową nogę. Splendid.
Ale jak to - pytają zawiedzeni i nadal głodni panowie. - A tak to - odpowiedziała kelnerka - koniec, dajemy deser. - Ale my chcemy jeszcze! - zakrzyknęli panowie - jesz ile chcesz, a my chcemy więcej!!! Kelnerka się stropiła i odtruchtała, a po bardzo długiej chwili pojawił się kelner z pytaniem, co jeszcze chcemy. Mnie się odechciało, panowie dostali z łaski jeszcze jakiś ochłap, nastrój prysł. O tym, że na deserowego ananasa, dla odmiany dużo za słodkiego, czekaliśmy za długo, już nawet nie warto wspominać.
O tym, że za obsługę jest doliczany obowiązkowy 10% napiwek natomiast wspomnę, bo nic mnie tak, jak obligatoryjne wynagradzanie kelnerów, nie wkurza. - Napiwki daję chętnie i często, pod warunkiem jednak, że z knajpy jestem zadowolona. A z Churasco nie jestem. Bo robi klientów w konia (jesz ile chcesz, pod warunkiem, że chcesz tyle, ile my uznamy za stosowne, żebyś chciał), bo znacznie lepiej traktuje imprezy firmowe (ach te czterocyfrowe rachunki) niźli “klientów indywidualnych”; bo w końcu nie jest tu jakoś nadzwyczajnie smaczne. Tylko poprawnie. A to za mało.