Biosfeera
Adres: al. Niepodległości 80
Telefon: 22 898 0155
Godziny otwarcia w tygodniu: od 10 do 20
Godziny otwarcia w weekend: od 10 do 20
Typ lokalu: restauracja
Typ kuchni: wegetariańska
Okazja: zdrowa kuchnia
Cena za danie główne: od 20 do 40 zł
Jeśli dane restauracji są nieaktualne, wyślij wiadomość pod adres kulinarnik@zw.com.pl.
8


Wasze komentarze (8)
Jeżeli nie posiadasz jeszcze konta, zarejestruj się.
aktywność:
komentarze: 1
Drogi kliencie!
Z wielką przykrością przeczytałam wnikliwą i bardzo negatywną opinię dotyczącą wizyty Pana rodziny w naszej restauracji.
Bardzo nam przykro, że wszystkie potrawy, które miał Pan okazję próbować, nie spełniły Pana oczekiwań.
Staramy się, aby wszystkie potrawy podawane w naszej restauracji były świeże, zdrowe i smaczne. Tym bardziej przykro nam, że według Pana dnia przygotowujemy w mikrofali, bo oczywiście nie jest to prawdą. W naszej kuchni korzystamy jedynie z pieca konwekcyjno-parowego. Nie mamy mikrofalówki, nigdy nie używaliśmy i nigdy nie będziemy jej mieć i używać. Aby, przekonać Pana, że nie mamy mikrofalówki zapraszam Pana na wizytę do naszej kuchni.
Jednocześnie dziękuje za opinie na temat zamówionych przez Pana dań. Byłyby one bardziej cenne gdyby poinformował Pan kelnerkę o tym, że zamówione dania nie spełniają Pana oczekiwań bądź też poinformował o tym managera, który jest do Państwa dyspozycji przez cały dzień pracy restauracji. Informowanie kelnerki lub managera o takiej sytuacji jest dla nas bardzo ważne, gdyż umożliwiła to sprawdzenie przyczyn niezadowolenia naszych gości.
Dlatego uprzejmie proszę wszystkich naszych gości o korzystanie z tej możliwości, gdyż pozwala ona na wprowadzenie ważnych zmian w naszej pracy, co procentuje dostarczaniem Państwu wysokiej jakości usług.
Właścicielka
Katarzyna Jażdżewska
aktywność:
komentarze: 3
Długo zastanawiałem się czy napisać tą recenzję… Była to bardzo trudna decyzja, którą musiałem jednak podjąć. Dlaczego trudna ? Otóż miejsc, w których można zjeść coś wegetariańskiego jest niezwykle mało w Warszawie. Choć jem mięso, jem dania praktycznie wszystkich kuchni świata, kuchni regionalnych - to lubię też wspomniane dania wegetariańskie. Chciałbym aby każda restauracja tego typu była wyjątkowa, marzy mi się aby powstawały kolejne, aby były zdrowe, ciekawe i inne w smaku. Chciałbym aby jedzenie wegetariańskie było popularne, aby weszło do naszej kuchni przez tylne lub frontowe drzwi. Naprawdę doceniam to jedzenie i zawsze, gdziekolwiek na świecie jestem, staram się wspierać i wspomagać tego typu kuchnię…
Więc nad czym się zastanawiałem w pisaniu mojej recenzji ? Cały kłopot w tym, iż posiłek który mieliśmy okazję spożyć w restauracji Biosfera należał do kategorii DRAMATYCZNEJ. Stanąłem więc przed dylematem – nie pisać nic i niech już im będzie ( skoro tak niewiele w Warszawie dzieje się w tym temacie ) lub napisać prawdę…
Piątkowy wieczór, cztery osoby, rezerwacja stolika. Tak to się wszystko zaczęło…
Wystrój lokalu nazwałbym tak : „studencki”, „barowy” , „ prosty niewyszukany”. Pewnie byłby adekwatny do serwowanej kuchni z jednym małym „ale” : po prostu brudno !
Obsługa : „nie śpieszy im się” , „pogubili się” , „za dużo ludzi – co robić ?” to chyba mniej więcej myśleliśmy my i sąsiadujący z nami stolik z dwiema Paniami…
W lokalu o 19.00 dużo ludzi. W zasadzie wszystkie stoliki zajęte – co tylko podkreśla moje początkowe słowa o potrzebie takich lokali w stolicy !
Zamówiliśmy dużo – specjalnie więcej niż mogliśmy zjeść – tylko po to żeby spróbować czegoś innego, żeby popuścić wodze fantazji i kubków smakowych. W końcu żona uwielbia kuchnię wegetariańską, a ja bardzo ją lubię…
Akt pierwszy Dramatu – przystawki.
Włoska Mafia - chlebek drożdżowy z zapiekanymi warzywami - chyba najlepsza pozycja w naszej kolacji. Chlebek ciepły, dużo warzyw na nim – bardzo tłuste Ocena 3/5
Wspomnienie dzieciństwa – barszcz czerwony z pasztecikami z soczewicy. Teoretycznie bardzo popularne danie ( barszcz ) – w każdym domu robione inaczej. Tutaj czuliśmy duuużo octu. Paszteciki troszkę lepsze. Ocena 3/5
Francuski Łącznik – zupa cebulowa – poprawna. Ocena 3/5
Akt drugi Dramatu – dania główne.
Tortilla Bandita – meksykańskie zawijane placki z warzywami. Zimne, stare i wyjątkowo źle podane. Zdecydowanie odgrzewane w mikrofali. Być może robione wiele godzin wcześniej. Nadzienie placka w kształcie rożka – bez smaku. Ocena 1/5
Made in Poland – kotleciki marchewkowo – słonecznikowe. Jakże przepyszne mogłoby być to danie. W praktyce wyglądało to tak… Smażone w tłuszczu kotlety ( wyglądem przypominające mielone ), które następnie odstawione zostały na wiele godzin ( robione rano ? dzień wcześniej ? ). Ponownie odgrzane w kuchence mikrofalowej i podane z ziemniakami pokrojonymi w kostkę i smażonymi na patelni. Dla miłośników starego tłuszczu i zapachu rodem z frytkownicy – polecam. Ocena 1/5
Makaroniki niesforniki – danie dla dzieci. Makaron penne z sosem pomidorowym. Ocena 2/5
Kurka na placyku – po tym daniu postanowiliśmy wyjść w trybie natychmiastowym. Zimne placki ziemniaczane, przełożone zimnymi kurkami w śmietanie. Placki robione wiele godzin wcześniej, odgrzewane w fatalny sposób. Z wierzchu letnie w środku kopca zimne ( około 10 placków położonych jeden na drugim z masą kurkową pomiędzy ). Ocena 0/5
Rozumiecie Państwo teraz mój dylemat ? Lepiej nie pisać w ogóle czy napisać prawdę ? Myślę, że cztery dania z powyższych odgrzewane były w mikrofali. Myślę, że większość z nich robiona była rano lub dzień wcześniej ( a była to kolacja o 19.00 ). A wszystko to w warstwie TŁUSZCZU, który wylewał się w każdym możliwym miejscu. Właśnie ten tłuszcz to najgorsza sprawa. Rozumiem, że wegetariańskie znaczy „ bez mięsa” - niemniej litości - bo to nie znaczy , że wszędzie ma kapać stary olej. Moja żona stwierdziła na zakończenie : lepsze mięcho i schabowe niż to coś, co tutaj podali. Mikrofalę mamy też w domu i choć służy do popcornu to pewnie nie spojrzymy na nią przez kilka tygodni – bo to przypomni nam wizytę w Biosferze. Brrrrr…
Deseru nie zamawialiśmy. Lokal dla miłośników smażalni nadmorskich !!!
aktywność:
[...] o 19 w restauracji Biosfeera odbędzie się spotkanie z dietetykami: Małgorzatą Desmond i Jackiem Norrisem. Można będzie [...]
aktywność:
Dla mnie wciąż numer jeden. Ogromnie się cieszę, że biosfeera trzyma się na warszawskim rynku. W tym lokalu zaspokajane są wszystkie moje potrzeby jako klientki - jedzenie jest nie tylko pyszne i zaspokajające smakowo ale też zdrowe, świeże, sycące, przygotowane z naturalnych składników.
Menu jest świetnie oznaczone, od razu wiadomo, czy dana potrawa zawiera składniki na które ktoś może być uczulony lub któych nie jada (np weganie od razu znajdą - duży wybór - potraw dla siebie), wiemy, czy w potrawie jest czosnek, lub gluten, a także czy trzeba będzie na nie długo czekać ( wszystkie potrawy przygotowywane są na świeżo, tzw. domowymi sposobami :)). Kelnerki zawsze wiedzą dokładnie, z czego zostało zrobione każde danie i potrafią doradzić. Ja mam swoje ukochane potrawy i koktajle owocowe (przepyszne) ale ponieważ menu sezonowe ciągle się zmienia, szef kuchni co tydzie chyba proponuje nowe danie, zawsze czekają mnie jakieś miłe nispodzianki. Zestawy dnia w ogromnie korzystnych cenach, warto!
Kolenym elementem jest wystrój, bardzo fajnie przemyślany, dający nienachalną ale ogromnie energetyzującą i relaksującą przestrzeń. Super pomarańczowe lampy i kolorowe ściany tworzą cudowny nastrój w połączeniu z zawsze miłą dla ucha muzyczką w tle. Bardzo lubię eleganckie czyste łązienki, przystosowane dla osób niepełnosprawnych i wygodne dla rodziców z dziećmi, ozdobione świeżymi kwiatami i świecami.
Do tgo wszystkiego powietrze jest wolne od dymu papierosowego, co jest dla mnie bardzo ważne, trudno mi spokojnie relaksować się w miejscu, gdzie muszę wdychać nikotynę. w Biosfeerze mam ten komfort, że palić można jedynie latem, w ogródku ( nota bene cudownie położonym na terenie ogrodu jordanowskiego, więc oddzielonym od ulicy, bardzo fajny klimat), co i tak rzadko się zdarza.
W Biosfeerze podoba mi się że jest to nie tylko restauracja, ale miejsce które promuje określony styl życia i podejścia do świata. Do rachunku można dołożyć datek na fundację viva dla zwierząt, co jaki czas odbyają się dni wegetariańskie, współpracujją z greenpeace i WWF, zbierają podpisy na puszczę, na barze leżą ulotki informujące o zajęciach jogi, tańca, warsztatach rozwojowych etc, a w sali na górze próćz bardzo fajnych wernisaży odbywają się często warsztaty, wykłądy, spotkania dot ekologii, psychologii, rozwoju, etc. a także co miesiąc rewelacyjne wieczory a właściwie noce z muzyką na żywo, podczas któych można się wytańczyć za wszystkie czasy :).
Po tym wszystkim ni dziwi chyba, ze bywam tam przy najprzeróżniejszych okazjach - począwszy od weekendowych śniadań, któe często przeciągają się bosko i leniwie bo nareszcie nie trzeba się śpieszyć, spokojnie dojadać omlety, naleśniki, twarożek ze świeżymi pieczoymi na miejscu bułeczkami i miodem, sączyć koktajle ze świeżych owoców, rozkoszować się kawą (która tu w każdym możliwym wydaniu łącznie z latte na mleku sojowym waniliowym - pycha! i dla biednych uczuleniowców czy karmiących matek na mleku ryżowym!); spotkania z przyjaciółmi na kawę czy herbatę - mają duży wybór herbat wszelkich smaków, także zioła, herbaty fair trade, orgniczne, do wyboru do koloru; uwielbiam tam chodzić na randki, bo można się zaszyć w bardziej odosobnionym miejscu na kanapie, wieczorową porą, podjadać sobie z talerzy smakołyki w magicznym klimacie; no i oczywiście lubię iść tam po prostu się najeść przy każdej możliwej okazji :D.
Krótko mówiąc :))) - z przyjemnocią polecam!
aktywność:
Biosfera jest jednym z najbardziej klimatycznych miejsc na kulinarnej mapie Warszawy. Restauracja znajduje się w świetnym miejscu komunikacyjnym, zaraz przy metrze i ogórku Jordanowskim. Według mnie jest to sympatyczna restauracyjka zarówno do wegetarian (do których należę), jak i mięsożerców( mój partner). Nawet na co dzień wcinające kurczaki i golonki osoby znajdą tutaj coś dla siebie, a być może dzięki Biosferze przejdą właśnie „na drugą stronę”. Wystrój jest nowoczesny i kolorowy, jednak nie nachalny i zbyt jaskrawy. Wydaje się, iż jest to miejsce świetne do spędzenia wolnych weekendowych dni. Park Jordanowski , czyli ogromny plac zabaw, ciepły wystrój knajpki i sympatyczna obsługa, sprawiają, że zawsze panuje tutaj nastrój „słonecznej niedzieli”.
Jednak nie ma co ukrywać, nie plac zabaw, wystrój ani obsługa są tutaj najważniejsze. Treść stanowi w końcu jedzenie, a jest ono tutaj naprawdę dobrze przygotowane. Byłam w Biosferze już kilka razy i nie zdarzyło mi się wyjść „bez uśmiechu na ustach”. Mnie najbardziej zasmakowały rożki z fetą, szpinakiem i oliwkami (porcje nie są wcale małe) zaś mój chłopak zakochał się w kremie z pomidorów (podobno lepszy nawet niż u mamy). Na deser rozpływający się w ustach, bardzo puszysty, sernik amerykański. Pycha, czyli zapraszam wszystkich warszawian na Górny Mokotów.
aktywność:
Byłam tylko raz, ale nie ze względu na to że niedobre, niegrzecznie czy brudno, wręcz przeciwnie miła i szybka obsługa, smacznie i zdrowo, po prostu nie moje rejony.
Czekając na imprezę okolicznościową, która była organizowana na piętrze lokalu zamówiłam szarlotkę i kawę, co było miłym zakończeniem po spacerze z 8 miesięczną córeczką po ogrodzie jordańskim z którego można wejść (wjechać wózkiem) prosto do Biosfery.
W lokalu jest wydzielone miejsce do zabawy dla dzieci przedszkolnych, w ogrodzie można przysiąść na ławeczce, pospacerować pobawić się z dziećmi.
W telegraficznym skrócie: Weekend + Spacer z dziećmi = Biosfera
aktywność:
Miałem okazję odwiedzić "Biosfeerę" w niedzielne popołudnie - z żoną i półroczną córeczką. Restauracja położona w świetnym punkcie (obok ogródka jordanowskiego - pociechy mogą pobawić się przed/lub po obiedzie) i przyjazna dla rodzin z dziećmi. Bez problemu można wjechać wózkiem, w lokalu się nie pali i nie sprzedaje alkoholu, jest kącik zabaw dla dzieci (można poprosić o papier i kredki :)), na miejscu można pograć w "scrabble".
Jak tylko weszliśmy, żona pognała do toalety "namierzyć" przewijak i sprawdzić czystość - wróciła mile zaskoczona, w toalecie jest czysto, jest przewijak i uwaga: świeże kwiaty.
Na przystawkę zamówiliśmy rożki ze szpinakiem i fetą i paszteciki z soczewicą - fakt, dość smaczne - ale jak to przystawki malutkie i stosunkowo drogie (3 małe rożki z sosem jogurtowym kosztują 20 zł!). Do przystawek pani kelnerka doniosła nam miseczkę z czarnymi oliwkami.
Danie główne: ja zamówiłem "tortillę kamasutrę" (33 zł) a żona placki ziemniaczane z sosem grzybowym (30 zł). I tu jakość i ilość jedzenia w stosunku do ceny jest bardzo w porządku. Porcje nie są może gigantyczne ale spokojnie można się najeść - a ja jem dość sporo :). Ledwo wcisnęliśmy w siebie deser, ale jak niedzielny obiad to musi być i deser.
Na deser lody i szarlotka na razowym spodzie - lody jak lody, słodkie i zimne :) szarlotka - zdrowa. Prawie bez cukru i bez białej mąki - dla wielbicieli zdrowych deserów i chyba z minimalną ilością kalorii. Żona do szarlotki poprosiła o kawę pięciu przemian (15 zł!) i wodę mineralną, ja o zieloną herbatę i wodę. Duży plus, że kawa (i herbata) podawane są w solidnych "domowych" kubkach a obok ciasteczko owsiane.
Na potrawy trzeba chwilę poczekać (dłuższą chwilę niestety), ale lokal lojalnie uprzedza nas o tym na stronie internetowej - nie mają mikrofalówki i wszystkie dania przyrządzane są "od podstaw".
Obsługa sprawna i sympatyczna, nie miałem się do czego "przyczepić".
Reasumując: miejsce przyjazne dla rodzin z dziećmi - ale trzeba zaznaczyć, że "dobrze sytuowanych rodzin" - za obiad dla 2 osób zapłaciliśmy ok 160 zł. Niemniej warto raz na jakiś czas się wybrać.
aktywność:
Jedno z moich ulubionyh miejsc. Świetna kuchnia, pyszne potrawy, super klimacik. Swieżo, smakowicie, pchnąco, sycąco. Wspaniałe koktajle, oryginalne pomysły i różne dopieszczacze: wypasione desery, super kawa, latte może być na mleku sojowym, herbaty fair trade, opcje wegańskie potraw, dla każdego coś miłego. Co więcej każdy się naje, a sceptyczni mięsolubni wychodzą smakowicie nasyceni i wracają po jeszcze. Jestem wdzięczna,że ktoś wymyślił biosfeerę.
Poza tym mają super imrezy przy bębnach - freedance w górnej sali. Można się radośnie wyszaleć, mogłoby być częściej!